Uczniowie kl. II z wizytą u o. Bernardynów i w Pałacu Krzysztofory
Nigdzie na świecie nie ma tak pięknych, bajkowych budowli –
z wizytą u o. Bernardynów i w Pałacu Krzysztofory
Uczniowie klasy II we wtorek 3 stycznia odwiedzili największą ruchomą szopkę w Krakowie - w kościele ojców Bernardynów. Zobaczyli tam rodzinę świętą, jak w każdej szopce, a wokół niej odtworzony świat w miniaturze z tamtej epoki. Chaty, w których toczy się prozaiczne życie ludzi: kobietę wałkującą ciasto, kowala kującego podkowy, owce pasące się na pastwisku, młyn i rybaka z siecią rybacką – to tylko nieliczne elementy, które zachwyciły nas swoim widokiem. Największe wrażenie robi drwal ścinający drzewo. Niemal każda postać wyposażona jest w mechanizm, dzięki któremu wykonuje daną czynność. Dla dorosłych jest to niesamowite doznanie, a co mówić o dzieciach.
Budowa szopki u bernardynów zaczyna się już w połowie listopada. W bocznej nawie, po prawej stronie ołtarza zawieszana jest najpierw namalowana w 1967 roku w Zabrzu 15-metrowa panorama, która tworzy niepowtarzalny klimat. Potem bracia montują i rozstawiają ponad 100 różnych ruchomych i statycznych figurek, które tworzą największą w Krakowie kompozycję. Jej zręby co roku są takie same – część ukazuje Betlejem, z postaciami wykonującymi popularne od wieków zawody i zajęcia, część ilustruje podhalańską wioskę. Jednak zawsze pojawia się kilka nowych elementów. Bernardyńska szopka jest prawdopodobnie największą ruchomą szopką nie tylko w Krakowie. Część figurek wykonali sami zakonnicy, część została przywieziona z Włoch. Figura Dzieciątka Jezus pochodzi z samego Betlejem. (Głos 24 Kraków)
Kolejną tradycją krakowian jest zwiedzanie wystawy pokonkursowej szopek krakowskich. Według Małgorzaty Niechaj, kustosza Muzeum Krakowa i kierownika Działu Szopek Krakowskich. Nigdzie na świecie nie ma tak pięknych, bajkowych budowli. My także zachwyciliśmy się tym pięknym i magicznym światem. Pałac Krzysztofory – bo to tutaj znajduje się wystawa - zachwycił swoim wnętrzem. Po tak wspaniałej uczcie duchowej skosztowaliśmy krakowskiego obwarzanka, który w listopadzie 2010 roku został wpisany na listę produktów chronionych Unii Europejskiej.
Zmęczeni, ale z uśmiechami na buziach wróciliśmy do Piekar. Na pewno szybko nie zapomnimy o tej wyciecze.
Anna Lelek































